Ceny tego paliwa wystrzeliły w górę. Zapasy gwałtownie się kurczą
Wzrost cen to efekt kilku czynników. Ostra zima doprowadziła niemal do opróżnienia magazynów, ponadto spadła produkcja w przemyśle meblarskim, a wraz z nią dostępność troci, które stanowią główny surowiec do produkcji pelletu. Jednocześnie rośnie liczba kotłów na biomasę, a import opału został ograniczony. Sankcje zablokowały dostawy z Białorusi, natomiast wojna za wschodnią granicą ograniczyła import z Ukrainy.
W Polsce działa ok. 450 tys. kotłów na pellet, a biomasa jako główne źródło ciepła jest wykorzystywana w ok. 1,6 mln gospodarstw domowych. Popyt jest bardzo duży, o czym świadczy liczba zapytań o pellet na platformie Oferteo, która wzrosła o 117 proc.
Zakupy za granicą?
Coraz więcej Polaków spogląda zatem ku zagranicznym sprzedawcom. W Czechach tona pakowanego pelletu kosztuje średnio 1550–1950 zł, a zakup bezpośrednio w tartaku może obniżyć wydatek nawet do około 1000 zł. W Niemczech ceny kształtują się na poziomie 1500–1950 zł za tonę. Jednym z powodów niższych cen jest obowiązujący tam 7-procentowy VAT na pellet, podczas gdy w Polsce stawka podatku wynosi 23 proc. Przedstawiciele krajowej branży chcą, aby rząd czasowo obniżył VAT na opał lub wprowadził rozwiązania, które zmniejszyłyby obciążenia ponoszone przez gospodarstwa domowe.
Sprowadzenie pelletu z zagranicy nie zawsze jednak będzie korzystne finansowo. Sam przewóz jednej palety do Polski może kosztować około 200–400 zł, ograniczając potencjalną oszczędność. Co więcej, przy zakupie internetowym z dostawą do Polski sprzedawca jest zobowiązany zastosować polską stawkę VAT, czyli 23 proc. Oznacza to, że niższy podatek obowiązujący w Czechach lub Niemczech nie przyniesie w takim przypadku żadnej korzyści. Kupujący powinni także zwracać uwagę na jakość opału i sprawdzać certyfikaty ENplus A1 lub DINplus. Podejrzanie tanie oferty mogą dotyczyć pelletu przemysłowego, który ma słabsze parametry i może prowadzić do powstawania spieków oraz problemów z działaniem kotła.